sobota, 18 kwietnia, 2026
Heritage Power

PRESS PLAY ON TAPE – opowieść o kasetach magnetofonowych z grami do Commodore 64, część I

Autor: Adrian Liszka

Na przełomie lat osiemsiedziątych i dziewięćdziesiątych XX wieku w Polsce w wielu domach pojawił się 8-bitowy komputer Commodore 64. Był to także najpopularniejszy na świecie komputer domowy. Gry i programy użytkowe do tego mikrokomputera były dostępne na dyskietkach, kasetach i specjalnych kartridżach. Ponieważ stacja dyskietek do Commodore 64 była bardzo droga a gier na kartridżach dostępnych było niewiele, najbardziej popularnym nośnikiem danych były więc kasety magnetofonowe.

Pod względem budowy były to takie same kasety jak te, na których zapisana była muzyka, nieco dokładniej mówiąc kasety Typu I (najtańsze i najbardziej popularne) biorąc pod uwagę podział kaset ze względu na rodzaj użytej taśmy magnetycznej. Kasety były także używane jako nośnik danych w przypadku innych komputerów z epoki, takich jak Atari, ZX Spectrum czy Amstrad.

Commodore 64 Składanki Commodore 64.

Wraz z rosnącą popularnością Commodore 64 w kraju pojawiło się wiele firm, które produkowały różne składanki z grami. Przy czym słowem klucz jest „produkowały“, bowiem przed wprowadzeniem ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 1994r. kasety te były „legalnymi piratami“ dostępnymi także w sklepach. Gry na tych taśmach były nagrane na jednej bądź dwóch stronach w systemie „turbo“, który pozwalał zmieścić na jednej kasecie 60-minutowej około 20 gier na jednej stronie. Program zapisany w systemie „turbo“ wczytywał się mniej więcej 10x szybciej od tego samego programu/gry zapisanej w systemie „normal“, ale był bardziej podatny na zakłócenia. Praktycznie każdy posiadacz komputera Commodore 64 na obowiązkowym wyposażeniu miał kartridż obsługujący system „turbo“ tzw. Turbo Rom oraz posiadający program do ustawiania skosu głowicy – Tape Tester. Te dwie funkcje były chyba najczęściej używane spośród różnych innych dodatków, które takie kartridże miały.

Popularnymi składankami z tamtego okresu były kasety wydane przez Waldico. Kasety te miały nagraną tylko jedną stronę, w pierwszej serii miały okładki z papieru w różnych kolorach, na których był zamieszczony spis gier z krótkim opisem każdej pozycji. Późniejsze wydania tych kaset miały już ładne kolorowe okładki a spis gier był zamieszczone od strony wewnętrznej. Kasety z serii Waldico dodatkowo były zabezpieczone przed kopiowaniem – nie dało się w prosty sposób za pomocą magnetofonu i komputera Commodore przegrać takiej składanki pożyczonej od kolegi. Innymi często spotykanymi składankami były kasety z serii Relax, Computer Cassette czy Robex – na tych składankach było zamieszczonych więcej gier i programów, ponieważ były nagrane na dwóch stronach. Przy danej grze często wpisywało się stan licznika magnetofonu licząc od początku strony, co ułatwiało wgrywanie danej pozycji z taśmy.

Zdarzało się, że praktycznie ta sama składanka była wyprodukowana przez dwie lub trzy firmy pod tym samym lub innym numerem i ze zmienioną okładką. Same okładki były często kolorowe z ładną grafiką, która zwykle nie pochodziła z żadnej z gier na składance a miała po prostu przyciągnąć uwagę i skłonić do zakupu danej kasety. Było także wielu innych mniej lub bardziej znanych „piratów“ z tego okresu, którzy mniej lub bardziej przykładali się do tego, aby kasety wyglądały profesjonalnie zarówno od strony nagrania samej taśmy jak i od strony wizualnej okładki. Praktycznie każdy posiadacz Commodore 64 w tamtym czasie też miał mniejszą bądź większą kolekcję kaset z grami.

W latach 80. i 90. Commodore 64 był najpopularniejszym komputerem domowym w Polsce, a głównym nośnikiem gier były kasety magnetofonowe.

Kasety-składanki z różnych źródeł miały jedną wadę – podczas produkcji były po prostu kopiowane na różnym, mniej lub bardziej profesjonalnym sprzęcie, często na zwykłych magnetofonach co powodowało problemy z odczytem tak nagranych programów. Kasety do Commodore teoretycznie powinny być nagrywane na magnetofonie monofonicznym. Korzystając z nagranych kaset trzeba było ustawić poprawny skos głowicy odczytującej w magnetofonie za pomocą małego śrubokrętu i przy pomocy programu do ustawiania głowicy, tak aby paski widoczne w programie były dwa o jak najmniejszej szerokości. Nieraz zastanawiałem się, co dokładnie przedstawiają w programie Tape Tester te dwa widoczne na ekranie paski w przypadku programów nagranych w systemie „turbo“. Często gry oryginalne miały swoje własne wersje „turbo“, przyspieszające wczytywanie, i układ pasków na ekranie w takim przypadku był inny. Zasada była ta sama, musiały być możliwie jak najbardziej wąskie. Programy do ustawiania głowicy wraz z programem „turbo rom“ były też często nagrane na początku danej składanki, ale chyba nikt z tego nie korzystał, bo jak tu wgrać program z kasety, do której głowica magnetofonu jest źle ustawiona? Po ustawieniu głowicy/sprawdzeniu skosu głowicy można było wreszcie w coś pograć. W najpopularniejszym kartridżu jakim był Black Box wciskało się klawisz F5 lub wpisywało polecenie za pomocą dwóch klawiszy „strzałka“ i L i zatwierdzało klawiszem RETURN, co skutkowało wyświetleniem napisu PRESS PLAY ON TAPE.

Składanki z grami, często produkowane jako „legalne piraty”, wykorzystywały system turbo, który przyspieszał wczytywanie, ale zwiększał podatność na błędy odczytu.

Jeśli taśma była ustawiona na początek danego programu, po chwili od jej włączenia ukazywały się na ekranie charakterystyczne poziome pasy a następnie informacja o nazwie wczytywanego programu, a później dalszej części wgrywania także towarzyszyły dwubarwne pasy poziome i charakterystyczne dźwięki wydobywające się z głośnika. Jeżeli wszystko było dobrze po 2-3 minutach na ekranie pojawiał się komunikat LOADING, jeśli coś poszło nie tak pojawiał się komunikat LOAD ERROR. Po zakończeniu wczytywania grę uruchamiało się wciskając klawisz F3 w przypadku korzystania z Black Boxa lub wpisując polecenie RUN i wciskając RETURN.

Commodore 64 Widok ekranu podczas wczytywania gier w systemie „turbo“.

Dużą zaleta nagranych kaset-składanek było to, że często zawierały gry „zmodyfikowane“ i umożliwiały korzystanie z nieskończonej ilości żyć w danej grze i innych udogodnień. Na nagranych w ten sposób taśmach były także gry z wydań dyskietkowych „pocięte“ na levele, aby umożliwić chociaż w taki sposób zagranie w daną grę w przypadku braku stacji dyskietek. Zwykle na każdej kasecie-składance było kilka hitów, kilka gier przeciętnych i wiele słabych oraz bardzo kiepskich, aby tylko dopełnić spis na okładce.

Użytkowanie kaset wymagało regulacji głowicy magnetofonu i specjalnych narzędzi, a mimo niedoskonałości stanowiły one podstawowy element doświadczenia graczy tamtej epoki.

Zdarzały się także składanki, na których gry były wymieszane z różnymi programami użytkowymi lub demami. Teoretycznie im dłużej gra się wczytywała tym była lepsza, choć często też do właściwego programu na początku było dołączone ładne intro albo i dwa z jakąś muzyczką wpadającą w ucho, co powodowało, że całość zajmowała więcej pamięci a więc i dłużej się wczytywała a sama gra była bardzo słaba. Ilość różnych serii-składanek była ogromna. Te bardziej znane liczyły ponad 100 kaset. Gry oczywiście dość często się powtarzały w różnych konfiguracjach. Były składanki tematyczne np. „gry sportowe“ lub po prostu nazywane jako „najnowsze“.

Choć kasety magnetofonowe były niedoskonałym nośnikiem, stały się nieodłącznym elementem codzienności użytkowników Commodore 64 i całej kultury grania tamtej epoki. To jednak dopiero wstęp do szerszej opowieści – w kolejnej części przyjrzymy się bliżej doświadczeniom użytkowników, wymianie gier oraz fenomenowi sceny komputerowej.

Autor: Adrian Liszka

Dodaj komentarz